Arthritis>Pamięci mojej żony

Pamięci mojej żony

Pamięci mojej żony
Aleksandry Piaseckiej
1957-1997

Strona ta została założona po 17 latach poszukiwań jakie osobiście podjąłem w celu znalezienia przyczyn tej jak dotąd nieuleczalnej choroby. Arthritis.

Wszystkie zamieszczone tu wiadomości są wynikiem tych poszukiwań. Większość z nich jest szokująca.Jeśli w jakikolwiek sposób dotrze do Twojej świadomości KTO I CO? jest przyczyną większości chorób autoimmunologicznych i innych zamieszczanych sukcesywnie na tym serwisie, nie wiń nikogo. 

Ja po odkryciu całej prawdy wpadłem w załamanie i straciłem ochotę do życia. Kogo miałem oskarżać? Medycynę, farmację może samego Boga? To najbardziej wstrząsająca duszę człowieka wiadomość jaką sam odkryłem. Żeby sie z tym pogodzić potrzebowałem 6 lat praktyki jogi i medytacji. Pozostało mi jedno. Nagłośnić całą prawdę w internecie. Jest to na dziś jeden z najszybszych środków komunikacji dla szerokiego grona czytelników.

MOJA OSOBISTA HISTORIA

Dawno, dawno temu 4 maja 1977rok.Spotykamy się po latach już dorośli u naszej wspólnej przyjaciółki we Włodzicach. Mamy sobie tyle do powiedzenia i coraz bardziej jesteśmy sobą zauroczeni. Sonata Księżycowa podsyca atmosferę. Całujemy sie czule i namietnie. Po kilku minutach w ustach czuję bardzo wyraźnie niemiły zapach. Samo całowanie jest super ale ten zapach jest nie do zniesienia. Co się stało myślę sobie może to jakiś szok czy coś w tym stylu. Nic to pomyslałem i na wakacje zaplanowaliśmy wypad pod namiot w okolice Barda Śląskiego. 

To co przeżyłem na wyjeździe zapadło mi mocno w pamięć. Zakochani po uszy dojechaliśmy na miejsce. Piękny lipcowy dzień. Pochodziliśmy po mieście, trochę po górkach w poszukiwaniu miejsca na nocowanie. Tuż za miastem piękna polana, cicho spokojnie żadnych przechodniów. Wieczorem kolacja przy ognisku, piekliśmy kurczaka i smaczne pieczywo z tutejszej piekarni. To co działo się w nocy to koszmar. W namiocie przytuliliśmy sie do siebie i tak zamierzaliśmy wytrwać do rana. Po 30 minutach Aleksandra dostała dreszczy i duszności. Był lipiec 24 st.C. Wyszliśmy na zewnątrz dreszcze trwały jeszcze jakieś 2 godziny. Otulona wszystkim co mieliśmy zasnęła po godzinie. Do namiotu już nie wróciliśmy.Ja nie spałem do rana.  Przejąłem się tym wszystkim, ale co mogłem zrobić? To już drugi sygnał który zbagatelizowaliśmy. Nie było żadnego seksu, tylko całowanie.

14 lipca 1978 rok wzięliśmy ślub. Przerwałem studia. Na wiosne nastepnego roku zabrali mnie do wojska. Cóż było robić żona na studiach ja w "syfie". Po szkółce (6 miesięcy) wróciłem do jednostki we Wrocławiu. Było bliżej do domu i ukochanej. Ale częste kontakty zostawiają swój ślad. Aleksandra trafiła do szpitala na ginekologię . Okazało się że ma cystę na jajniku. Skąd? Jak?. Lekarze usunęli cystę, przedmuchali jajowody i orzekli zdrowa. Tylko że nie mogła zajść w ciążę. Teraz moja kolej na leczenie. Badanie nasienia -sprawne. Może za mało ruchliwe dostałem serię testosteronu domięśniowo. Na tym leczenie niepłodności zakończyliśmy. Po opuszczeniu armii stwierdziliśmy że czas pomyślec inaczej. Chcieliśmy mieć dzieci ale nam nie wychodziło nijak. Powód niemożności zapłodnienia nieznany. 

Co było dalej? Otóż Aleksandra studiuje ja załapałem się do jakiejś pracy. Mały pokoik u teściów to było nasze królestwo. Słowiki za oknem całe lato nadawały miłosne trele. Na 3 roku studiów okazało się że, ma bóle w nadgarstku. Diagnoza -zespół cieśni nadgarstka. Leczenie okłady, rozgrzewające parafiny maści- nic nie pomogły. Za kilka tygodni doszło kolano i staw skokowy. Silne bóle. Robimy badania -szok. Rozpoznanie RZS. Reumatoidalne zapalenie stawów. Nikt nie zastanawiał się skąd sie to przywlekło. Zaczynamy leczenie żeby normalnie funkcjonować. Pierwsze blokady w kolano. Zastrzyki z kortykosteroidów. Trochę mniej boli. Można chodzić. Skrzynkami kupuję wodę źródlaną "Zdrój Jana". Chodzi o płukanie narek i pęcherza. Niestety trzeba przerwać studia. Dziekanka na 1 semestr. Potem druga. Koniec studiowania. Choroba się rozwija. Zaatakowane stawy dłoni. Narośla robią się coraz wieksze. Stawy wykoślawiają się niewyobrażalnie. Operacja w Kamiennej Górze. Rehabilitacja. Masa ćwiczeń. Leki przeciwzapalne - Cuprenil. Nikt nie mówił że, kompletnie rozwala wątrobę. Oczywiście nie od razu. Przekonanie że, lekarze pomogą ciągle wysokie.

Przeprowadzamy się do Nowogrodźca. Potem do Bolesławca. Wynajmujemy mieszkanie i staramy sie o adopcję. W temacie rodziny sukces. W ciągu jednego dnia zostajemy rodzicami dwójki maluchów. Pełna adaptacja w niecały miesiąc. Dzieciaki są wspaniałe. W końcu mamy dzieci. Choroba jakby spowolniła, niestety tylko na chwilę. Wizyty w szpitalach coraz częstsze. Nowe odkrycie w Gryfowie na oddziale jest Krioterapia. 3 tygodnie i nic. W zamian ordynator odsyła nas do Kliniki we Wrocławiu. Nowatorska metoda jaką nam proponują trwa ok 6 miesięcy. O własnych siłach wychodzi z Kliniki i nawet biega. Radość nie trwa długo, sterydy robią swoje. Zmarła w wieku 40 lat. 

Co ją zabiło? Niewiedza!

Czym była owa niewiedza? Po pierwsze brakiem literatury. Będąc jeszcze w Technikum uwielbiałem czytać. W technikum mieliśmy bibliotekę szkolną, po 3 latach przeczytałem wszystko co w niej było. A było dość sporo. Byłem oczytany i miałem rozległe zainteresowania. Zostało mi do dziś. Więc w dobie internetu zacząłem drążyć temat. 

Wiedza medyczna jest dziś na niewyobrażalnym poziomie. Podział na specjalizacje jest jedynym kryterium aby ogarnąć daną dziedzinę. Specjalistyczne badania zamydlają obraz całości, więc odwróciłem kolejność moich prywatnych studiów. Pierwsza fizjologia i anatomia. To do czego doszedłem zawarłem w rozdziale Paradygmat.

Poniżej zamieszczam obszerne sprawozdanie z  mojego dochodzenia.

Dlaczego ludzie chorują?

  Od lat kilkunastu pracuję jako instruktor Qigong i nauczyciel jogi. Spodziewałem się, że obie te nazwijmy to dyscypliny mające tak długą historię i tradycję są znacząco przydatne do poprawy zdrowia i kondycji fizycznej. W moim osobistym doświadczeniu sprawdziły się w 100%. Jako, że jestem dociekliwy i mam od kilku lat dużo wolnego czasu zacząłem zgłębiać podstawową kwestię związaną ze zdrowiem.

 

Dlaczego ludzie chorują?

 

  Obkupiłem się w podręczniki akademickie z zakresu medycyny, analityki laboratoryjnej i farmacji. W czasie ich czytania dotarło do mnie, że podstawową kwestią związaną ze zdrowiem jest chemia. Organizm ludzki jest unikalną w swoim rodzaju – fabryką chemiczną.

  W tej fabryce wszystko wygląda inaczej niż w życiu. Tu nie jesz chleba, ale dostarczasz surowce. Białka, cukry, tłuszcze i witaminy przeliczone na kalorie przez dietetyka. Co najważniejsze masz unikalny proces technologiczny. W momencie zaburzenia tego procesu chemicznego analogicznie jak w przypadku fabryki samochodów na linii produkcyjnej pojawia się bubel. W fabryce taki bubel złomuje się i wywala się na zewnątrz.

W Twojej unikalnej fabryce chemicznej już tak prosto nie jest. Kilkanaście układów wzajemnie zależnych; oddechowy, trawienny, krążenia, limfatyczny, enzymatyczny, nerwowy …

  Pojawienie się bubla odbija się echem we wszystkich tych układach. W tradycyjnej medycynie chińskiej nazywa się to zaburzeniem energii chi(czyt. czi). Chińczycy już dawno temu odkryli, że „zapalenie gardła”, „arytmia”, gościec” to tylko etykiety, puste nazwy, nasze echo. To tylko objawy leczone bez powiązania z ich rzeczywista przyczyną. 

Jednak współczesna medycyna właśnie tym się zajmuje. Leczy echo.

Dlaczego?                 Bo nie zna przyczyny. 

Czyżby tak dalece odbiegało to od rzeczywistości?

Zdjąłem z półki podręcznik dla studentów medycyny „Choroby reumatyczne” ponad 260 stron. Na stronie 19 czytamy –„Przyczyna większości chorób reumatycznych nie jest znana”.

Co sądzić o całej treści tego podręcznika?

Będziemy zaskoczeni czytając jego treść. Autor sam tego nie wymyślił, zebrał najważniejsze wiadomości zbierane przez grono bardzo wielu specjalistów przez długie lata.

Przez te długie lata badań nikt nie znalazł przyczyny.

Jest niewidzialna.

Dawno temu w jednym z niepamiętnych tekstów ktoś zauważył ciekawą zależność- czy wiesz czytelniku, że oddychasz powietrzem którym oddychali Budda i Chrystus?

W powietrzu unoszą się przeróżne substancje.

Bardzo lubię świeże powietrze, nawet w tej chwili kiedy pisze te słowa siedzę przy otwartym oknie, na zewnątrz dym z ciepłowni, spaliny samochodowe, ktoś charka i pluje na ulicę, ktoś inny wychodzi z samochodu i kicha, pod blokiem siedzą dwa koty i wygrzewają się na słońcu. To wszystko jest w moim świeżym powietrzu.

Bez powietrza nie potrafimy żyć. Powietrze jest transparentne. Przeźroczyste.

W powietrzu nie widać tych drobin którymi oddychał Budda, nie widać alergenów kotów, chmura spalin z ciepłowni rozmywa się na horyzoncie. Niestety swąd spalin samochodowych czasami potrafi być niezwykle upierdliwy. W powietrzu latają sobie mikroskopijne bakterie i wirusy.

Czy te wszystkie składniki świeżego powietrza mogą być przyczyną chorób?

Zapewne tak.

Czy to nie na nich medycyna skupiła się bardziej niż na innych czynnikach?

Jak najbardziej. Nazwano to czynnikami środowiskowymi.

Mnie to jednak nie przekonuje.

Skoro to wszystko takie szkodliwe to dlaczego ja nie choruję?

  Jest i na to odpowiedź. Czynniki genetyczne. Mnie i inne osoby które nie chorują matka natura obdarowała szczególnym zapisem genów. Dzięki nim cała moja fabryka chemiczna czyli moje ciało jest chronione. Niestety mechanizmy w fabryce prędzej czy później ulegną degradacji i opuszczę to ciało bo przestanie funkcjonować.

Wróćmy tymczasem do tytułowego pytania „Dlaczego ludzie chorują?

Odkryliśmy w międzyczasie jedną zasadniczą sprawę.

Fabryka powinna być zabezpieczona w system- SECURITY.

  Współczesne fabryki posiadają ogrodzenie, może to być mur, płot, drut kolczasty. Ludzie już od  dawna bronią swojej własności przed ingerencją z zewnątrz.

Pobawiłem się kiedyś w pana Miodka i poszukałem skąd wywodzi się słowo – SECURITY.

SEKUTNICA – od dawnego przymiotnika sekutny = kłótliwy, dokuczliwy, z włoskiego seccare = naprzykrzać się.

SEKTOR -łacińskie sector = odcinający, oddzielający

SECRETUM -osobista pieczęć, mieć nad czymś pieczę -tzn chronić.

SEKRET -łacińskie secretum, sprawa którą należy ukrywać, nie należy jej rozgłaszać.

SEKRECJE – łacińskie secretio, wydzieliny ( wydzielanie przez wyspecjalizowane komórki substancji)

Tylko nieliczne grono zna mnie jako Wahe Guru. Nie dostałem tego imienia od żadnego z ludzi. Kiedyś być może o tym napiszę.

Skoro naprzykrza nam się sekutnica, wyznaczamy sektor. Stawiamy tam swoją pieczęć. Dziś widać to na każdej tabliczce” Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”.

Nasz organizm „matka natura” wyposażyła w SECRECJE. Co zatem owe sekrecje - wydzieliny zawierają?

Sekrecje zawierają moje antygeny.  Każda ingerencja z zewnątrz obcych antygenów spotka się ze strony mojego organizmu z moimi przeciwciałami.

TAK WIDZI TO WSPÓŁCZESNA MEDYCYNA.

Czym są owe sekrecje?

To mój osobisty pot, ślina, łzy, śluz w układzie oddechowym i trawiennym, ten śluz jest w całym organizmie, a moje antygeny na przeróżnych narządach wewnętrznych.

Ale są ukryte, czyli SEKRETNE.

Na pierwszy rzut oka nie stanowią żadnego widocznego muru, płotu czy drutu kolczastego. Nie wierzysz ?

Przeczytaj co o pocie jest napisane w encyklopedii, wikipedii, czy innych portalach?

Mój pot z ukrytymi antygenami chroni moją skórę, pierwszą zewnętrzną warstwę mojego ciała.

Moje łzy z ukrytymi antygenami chronią moje oczy.

Moja ślina z ukrytymi antygenami chroni moje usta i cały system trawienny.

Mój śluz w płucach z ukrytymi antygenami chroni moje drogi oddechowe.

itd.

We wszystkich wydzielinach ukryte antygeny i gotowe do ataku przeciwciała.

Tak to matka natura zadbała o moje SECURITY.

A jak to wygląda u Ciebie?

Co wiesz o swoim SECURITY?

Dlaczego ludzie chorują? Wyjaśnienie.

Skończyliśmy temat na osobistym SECURITY. 

Kiedy odkryłem, że jestem SECRETOREM, czyli wydzielaczem mówiąc po polsku zacząłem szukać informacji na temat oręża którym dysponuję.

Zapewne zaczniesz się zastanawiać czy obdarowany w taki system obronny jesteś w stanie obronić się przed chorobami? Ja też o tym myślałem w podobny sposób. Jednak tylko do pewnego czasu.

Wszystko co miałem w domyśle trzeba było zweryfikować wraz z nabywanymi informacjami.

  Z nieznanego powodu ludzie chorują, może to ma cos wspólnego z posiadaniem systemu SECURITY organizmu?

Fabryka chemiczna, którą jest organizm ludzki jest wstępnie programowana przez geny ojca i matki.

I tak możesz mieć różne konfiguracje genów zapewniających pewne cechy.

 Są geny dominujące i recesywne.

Dzięki nim pewne cechy występują lub jest ich brak.

 Pewne są tylko przechowywane dla następnych pokoleń lub konkretnych osobników. Całość to fascynujący świat zależności. Ale nie przypadkowy, tylko dokładnie ułożony w jakimś dziwnym porządku niezrozumiałym tak dla mnie jak i genetyków, analityków, specjalistów od psychiki i innych ciekawskich badaczy.

Wszyscy posiadamy wydzieliny-sekrecje. Ale nie wszyscy posiadamy antygeny w tych wydzielinach. Nie wszyscy mamy swoje SECURITY.

Nie pytaj dlaczego pewne rzeczy mają miejsce na ziemi, pewne jednostki są uprzywilejowane a inne nie. To strata czasu. Spróbuj to poznać i zrozumieć zależności.

Tak właśnie jest z osobami ze statusem Secretor. Odziedziczyli dominujący gen i w ich wydzielinach są w różnych ilościach ich antygeny grupowe krwi. W badaniach które robiono w różnych częściach świata osób ze statusem Secretor jest w przedziale 75-85% całości populacji. Ogólnie przyjmuje się że na każde 5 osób, 4 to - Secretor, a 1 to - non secretor.

Osoba ze statusem non secretor nie ma w swoich wydzielinach antygenów grupowych krwi. Jakie są tego konsekwencje?

Nie wiadomo. Zależy to bowiem od środowiska w jakim przebywają.

Posiadanie antygenów w wydzielinach to nie tylko wzmocniony system obronny.

To również broń – od słowa bronić, czyli nie dopuścić na nasze terytorium.

 

Antygeny to narzędzie którym można atakować.

 

Wykorzystują to wirusy, bakterie. Z racji występowania wielu epidemii i chorób ogółu populacji.

 To na nich skupiła się cała immunologia.

 Pierwsze szczepionki dostarczały organizmowi antygeny potrzebne do walki z ospą , dżuma , cholerą, krztuścem, gruźlicą i innymi.

Okazało się bowiem, że w przypadku wirusów i bakterii nie posiadamy wystarczającego oręża do obrony.

 Medycyna zrobiła poważny krok do przodu. Ale uległa zaślepieniu. Skupiła się tylko na wybranym fragmencie „niewidzialnych wrogów”( widać je bowiem dopiero pod mikroskopem). Osiągnięto niebywały sukces w walce z epidemiami.

Ale gdzie niewidzialny wróg, który dręczy chorych na choroby reumatyczne, astmę, choroby atopowe, SM, i te które nazwano autoimmunologicznymi.

 

 Dla zrozumienia tematu proponuje zapoznać się z informacjami na temat „szczepienia”

Szczepionka – preparat pochodzenia biologicznego, zawierający antygen, który stymuluje układ odpornościowy organizmu do rozpoznawania go jako obcy, niszczenia i utworzenia pamięci poszczepiennej. Dzięki tej pamięci, w przypadku kolejnego kontaktu z antygenem (infekcji), odpowiedź immunologiczna wykształca się szybciej i jest silniej wyrażona (odporność wtórna), co ma uniemożliwić naturalny przebieg choroby, wraz z wykształceniem się typowych dla niej objawów klinicznych.

 

 

Każdy kij ma dwa końce. Antygeny zawarte w wydzielinach ciała nie tylko bronią, ale również atakują.

 

Załóżmy czysto teoretycznie. Spotykają się dwie osoby. Jedna ma krew grupy A, druga krew grupy B. Póki są daleko od siebie ich osobista tym razem broń a nie tarcza obronna nie jest jak SEKUTNICA, i nie naprzykrza się zbytnio.

A co się stanie kiedy osoby te przekroczą pewne granice i pociągani przez niewidzialne siły zaczną się regularnie spotykać w sypialni?

Każde dziecko już w podstawówce uczy się o zgodności antygenów grupy krwi w czasie transfuzji.

Te same antygeny mamy również w wydzielinach ciała. Tylko osoby ze statusem Secretor.

Nasza para nie wymienia krwi. A więc nie ma konfliktu antygenów. Nasza para wymienia wydzieliny. I tu trafiamy w sedno sprawy.

 W wydzielinach mamy te same antygeny. Identyczne glikoproteiny jakie mają tak szkodliwe i zwalczane wirusy i bakterie.

Gdybyś zapomniał przypominam.

 

Grupy krwi – zestawy antygenów, obecnych na powierzchni krwinek czerwonych. W zależności od układu grupowego brane są pod uwagę różne zestawy antygenów. Niezgodność w obrębie układu grupowego wiąże się z reakcją odpornościową organizmu, polegającą na wytworzeniu przeciwciał skierowanych przeciwko nieprawidłowym antygenom, obecnym na erytrocytach.

 

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/3/32/ABO_blood_type.svg/410px-ABO_blood_type.svg.png

 

Osoba z antygenami A wprowadza je do organizmu osoby z grupą B, na przykład razem ze śliną.

Czy organizm tej osoby nie zacznie się bronić?  Wszak dopadł go obcy „niewidzialny” antygen A.

Na ten temat nie znajdziesz w literaturze medycznej ani jednej pracy badawczej , naukowej, nawet czysto teoretycznej spekulacji. Ani jednej linijki w pracach tak specjalistycznych placówek badawczych jak instytuty immunologii PAN.

Całość tematu ostemplowana.

TOP SECRET

Jeszcze gorzej mają się osoby z grupą krwi 0. To właśnie im każda osoba z grupą A ,  B lub AB zostawia do obróbki swoje antygeny zawarte w wydzielinach.

Czym i jak broni się system osoby z grupą 0 ?

Załóżmy, ( wszak nie ma prac w temacie, a moje wypociny to czysto teoretyczne spekulacje) że osoba z grupą krwi zero spotkała pierwszy raz osobnika z grupą A.  Całują się namiętnie ok. 30 minut.

Osoba A wprowadza jak w przypadku szczepionki swoje antygeny do układu w którym te antygeny były do tej pory nieobecne. Czyli osobie 0. Patrz tabela grupy krwi i antygeny.  

Co się dzieje w jej organizmie. Jej układ odpornościowy stymulowany obcym antygenem zaczyna wytwarzać przeciwciała. Mało tego zapamiętuje intruza na całe życie. W przypadku kolejnego kontaktu z antygenem A, będzie szybciej i silniej reagował. Cały ten proces trwa jakiś czas.

Po kolejnym spotkaniu naszej ZERÓWKI, z osobnikiem A, jej organizm wytworzy ogromną ilość przeciwciał. (w przypadku transfuzji ten proces jest szczegółowo opisany, dojdzie do aglutynacji krwinek i nastąpi zgon)

 Ale my niczego nie świadomi prostaczkowie nic na ten temat nie wiemy. My się tylko całujemy. Tak samo jak jemy chleb i nie myślimy że to cukry, tłuszcze itd.

Za to wywołamy w organizmie proces dzięki któremu powstaną kompleksy antygen-przeciwciało.

Im dłużej (tygodnie, miesiące,lata) będziemy jako osobnik A, w pobliżu naszej ZERÓWKI, nawet mała ilość naszych antygenów będzie prowokowała jej organizm do wytwarzania przeciwciał.

 Czyż nie tak właśnie działa organizm w przypadku chorób autoimmunologicznych?

Wytwarza olbrzymie ilości przeciwciał z niewyjaśnionego powodu.  

Z autopsji powiem ci co będzie dalej. Stan nadmiernego wytwarzania przeciwciał i kompleksów antygen-przeciwciało przerodzi się w stan zapalny, potem chorobę, potem w bardzo poważną chorobę, potem nastąpią  zmiany zwyrodnieniowe narządów. Na końcu nastąpi zgon z powodu niewydolności organizmu naszej ZERÓWKI.

Czy którykolwiek specjalista przewidział taki scenariusz?